środa, 24 sierpnia 2011

Koralikowo

- Ocia sioć, pacz, ja kulala masz !!* - powiedział Pituś z trudem gramoląc się spod kanapy. Na wyciągniętej malej łapce leżał zielony koralik.

- Koralik? Tutaj? – zdziwiła się Dziewczynka

- Koralik? Taki samotny? – prawie jak echo powtórzyła Wyobraźnia

- O masz, a ta tu czego? Znowu mi roboty "dowali"– jęknęła cichutko, z rezygnacją w głosie Dziewczynka

\* Ciocia choć, patrz ja mam koralik





Po bardziej poglądowe zdjecia Dziewczynka zaprasza tutaj:


sobota, 20 sierpnia 2011

Za drzewami, za bagnami ……

Zamość – Padwa Północy – jedno z bardziej ulubionych miast Dziewczynki.
A teraz zagadka: Czy jest możliwe dotarcie z okolic Warszawy do Zamościa w niecałe trzy godziny….. ale na rowerze??

Otóż okazuje się że tak, bo jak to w bajkach bywa….

Za wieloma drzewami, za wielkimi bagnami i rwącymi strumykami, w samym środku Puszczy Kampinoskiej leży maleńka osada....

------------------------

Pewnego dnia, zupełnie nieświadoma tego faktu, Dziewczynka postanowiła wyruszyć na małą przejażdżkę, swoim ulubionym letnim środkiem lokomocji. Jechała i jechała, a że akurat nie padał deszcz (o co w ostatnich czasach bardzo trudno) ośmieliła wypuścić się nieco dalej niż zazwyczaj. Jechała zadowolona, rozglądając się po okolicy. A było na co popatrzeć…..

Stare domy…

Przydrożne kapliczki….
aż nagle….. oczom zdumionej Dziewczynki ukazał się widok:

Zdziwienie i zaskoczenie Dziewczynki było ogromne.Oczywiście nie mogła się oprzeć....

(oczywiście nie zwracamy zbytniej uwagi na obładowanego "dromadera" Dziewczynki)

Czas tutaj stanął w miejscu….

I choć wydawało się, że Wyobraźnia nie została zaproszona na tę wycieczkę, po powrocie uparcie podpowiadała Dziewczynce, że puste kapliczki można zapełnić …..


poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Kobiece zdecydowanie

- Kochana córeczko zrobiłabyś mamusi jakiś kwiatowy chusteczki, no nie wiem jakieś róże czy lawendę, wiesz do tej łazienki na górze – usłyszała pewnego dnia Dziewczynka gdy plotkowały z mamą przy popołudniowej kawce.

- Oczywiście mamusiu – Dziewczynka już wiedziała że czeka ja nie lada wyzwanie.

Na wszelki wypadek chusteczników kwiatowych zrobiła trzy:

A mama i tak wybrała czwarty, kwiatowy jak chole…. jak nie wiem co …..


czwartek, 11 sierpnia 2011

Szewc bez butów chodzi....

- O nie ! - powiedziała Dziewczynka z rezygnacją w głosie – Tak to nie będzie! No już chyba dosyć tego…

- O co chodzi? – nieśmiało zapytał Prawdziwy Przyjaciel ściskając w dłoniach świeżo ofiarowany przez Dziewczynkę świecznik.

- Tak nie może być. Znasz to powiedzenie „Szewc bez butów chodzi”? Ja jakoś ostatnio je doskonale zrozumiałam. Co sobie zrobię np. skrzyneczkę na „przydasie” lub inne „ważne szpargały” to ktoś przychodzi, zachwyca się, stwierdza że właściwe jemu też by coś takiego się przydało i oczywiście wychodzi bardzo zadowolony z prezentem.

Prawdziwy Przyjaciel jeszcze mocniej przycisnął do siebie lawendowy świecznik.

Dziewczynka jednak, wiedziała że rozmawia z Prawdziwym Przyjacielem, który nie dość, że zrozumie o co jej chodzi, to jeszcze spróbuje znaleźć jakieś rozwiązanie. I nie zawiodła się.

- Wiesz, po prostu musisz przestać robić takie fajne drobiazgi.

- Łatwo powiedzieć…. ale może to jest myśl.

Jakiś czas potem ze zwykłych pudelek po butach i koszulach męskich Dziewczynka zrobiła DLA SIEBIE takie „cosie”. I jedno jest pewne, wstyd jej będzie komukolwiek je podarować, a sama ma gdzie schować swoje „skarby”….


I "cosie" już na właściwym miejscu:

A przy okazji Dziewczynka postanowiła pochwalić się kolejnym żyrandolem zrobionym własnoręcznie
i skrzyneczką na klucze....
i aranżacją kawałka przedpokoju....







sobota, 6 sierpnia 2011

Względność czasu

Dzisiaj minął ROK....
aż rok ....
tylko rok .....
zaledwie rok .....
dopiero rok ......
już rok .....



wtorek, 26 lipca 2011

Rządy Wyobraźni

- Wiesz co Dziewczynko? – Wyobraźnia poruszyła się nieznacznie na swoim wygodnym fotelu.
- Tak? – Dziewczynka nawet nie raczyła unieść głowy z poduchy .
Obie wylegiwały się w cieniu „dobrego drzewa” korzystając z tak nielicznych w ostatnim czasie słonecznych i ciepłych chwil.
- Bardzo podobała mi się ta ostatnia taca i podana na niej trawa w ogrodzie.
- I? – Dziewczynka niespokojnie zamrugała oczami
- I może by tak ...- Wyobraźnie nie dawała za wygraną
- Nie, proszę nie teraz – mruknęła Dziewczynka chcąc jeszcze zachować dla siebie choćby jedna chwilkę odpoczynku
- Ale wiesz jak to jest, potem to mi się nie będzie chciało nic wymyślać
- Ta, jak zwykle, ty coś wymyślisz a ja musze robić – nie wiem czy podoba mi się taka spółka – marudziła dalej Dziewczynka zwlekając się ze swojego legowiska i ruszając w stronę pracowni.
Chwile potem powstały takie tace:




poniedziałek, 6 czerwca 2011

Dla "KIchaczy"

- Mama, a jak wygląda tężnia – ni stąd ni zowąd zapytało Książątko obierając jaka na pastę jajeczną
- Tężnia to taka budowla z gałęzi po których spływa woda - zaczęła Dziewczynka wyrwana z porannego letargu – i tam się lepiej oddycha alergikom, i ogólnie jest przyjemnie i .... a zresztą co ja ci będę tłumaczyć. Pośpiesz się z tym śniadaniem i jedziemy.
- Gdzie? Do Ciechocinka?
- No może nie aż tak daleko ale na pewno będzie równie ciekawie

I pojechali....

A poniewaz Wyobraźnia zabrała się z nimi na gapę to dla „Kichaczy” powstało takie coś: