czwartek, 11 sierpnia 2011

Szewc bez butów chodzi....

- O nie ! - powiedziała Dziewczynka z rezygnacją w głosie – Tak to nie będzie! No już chyba dosyć tego…

- O co chodzi? – nieśmiało zapytał Prawdziwy Przyjaciel ściskając w dłoniach świeżo ofiarowany przez Dziewczynkę świecznik.

- Tak nie może być. Znasz to powiedzenie „Szewc bez butów chodzi”? Ja jakoś ostatnio je doskonale zrozumiałam. Co sobie zrobię np. skrzyneczkę na „przydasie” lub inne „ważne szpargały” to ktoś przychodzi, zachwyca się, stwierdza że właściwe jemu też by coś takiego się przydało i oczywiście wychodzi bardzo zadowolony z prezentem.

Prawdziwy Przyjaciel jeszcze mocniej przycisnął do siebie lawendowy świecznik.

Dziewczynka jednak, wiedziała że rozmawia z Prawdziwym Przyjacielem, który nie dość, że zrozumie o co jej chodzi, to jeszcze spróbuje znaleźć jakieś rozwiązanie. I nie zawiodła się.

- Wiesz, po prostu musisz przestać robić takie fajne drobiazgi.

- Łatwo powiedzieć…. ale może to jest myśl.

Jakiś czas potem ze zwykłych pudelek po butach i koszulach męskich Dziewczynka zrobiła DLA SIEBIE takie „cosie”. I jedno jest pewne, wstyd jej będzie komukolwiek je podarować, a sama ma gdzie schować swoje „skarby”….


I "cosie" już na właściwym miejscu:

A przy okazji Dziewczynka postanowiła pochwalić się kolejnym żyrandolem zrobionym własnoręcznie
i skrzyneczką na klucze....
i aranżacją kawałka przedpokoju....







sobota, 6 sierpnia 2011

Względność czasu

Dzisiaj minął ROK....
aż rok ....
tylko rok .....
zaledwie rok .....
dopiero rok ......
już rok .....



wtorek, 26 lipca 2011

Rządy Wyobraźni

- Wiesz co Dziewczynko? – Wyobraźnia poruszyła się nieznacznie na swoim wygodnym fotelu.
- Tak? – Dziewczynka nawet nie raczyła unieść głowy z poduchy .
Obie wylegiwały się w cieniu „dobrego drzewa” korzystając z tak nielicznych w ostatnim czasie słonecznych i ciepłych chwil.
- Bardzo podobała mi się ta ostatnia taca i podana na niej trawa w ogrodzie.
- I? – Dziewczynka niespokojnie zamrugała oczami
- I może by tak ...- Wyobraźnie nie dawała za wygraną
- Nie, proszę nie teraz – mruknęła Dziewczynka chcąc jeszcze zachować dla siebie choćby jedna chwilkę odpoczynku
- Ale wiesz jak to jest, potem to mi się nie będzie chciało nic wymyślać
- Ta, jak zwykle, ty coś wymyślisz a ja musze robić – nie wiem czy podoba mi się taka spółka – marudziła dalej Dziewczynka zwlekając się ze swojego legowiska i ruszając w stronę pracowni.
Chwile potem powstały takie tace:




poniedziałek, 6 czerwca 2011

Dla "KIchaczy"

- Mama, a jak wygląda tężnia – ni stąd ni zowąd zapytało Książątko obierając jaka na pastę jajeczną
- Tężnia to taka budowla z gałęzi po których spływa woda - zaczęła Dziewczynka wyrwana z porannego letargu – i tam się lepiej oddycha alergikom, i ogólnie jest przyjemnie i .... a zresztą co ja ci będę tłumaczyć. Pośpiesz się z tym śniadaniem i jedziemy.
- Gdzie? Do Ciechocinka?
- No może nie aż tak daleko ale na pewno będzie równie ciekawie

I pojechali....

A poniewaz Wyobraźnia zabrała się z nimi na gapę to dla „Kichaczy” powstało takie coś:






wtorek, 31 maja 2011

Wstyd, a zakładka do książki

Dziewczynka – jak większość ludzi, choć się do tego nie przyznają - lubi czytać w pewnym ustronnym „gabinecie”. Wykonanie zakładki do książki wychodziło jej za tym jakby mimochodem.
Jednak pewnego dnia Dziewczynka musiała się udać w niedaleką podróż pociągiem. Zadowolona ze znalezienia miejsca usadowiła się wygodnie i wyciągnęła swoja lekturę w stanie dokładnie takim jak ją zabrała z „gabinetu”.
Ironiczne spojrzenia współpasażerów lekko zaniepokoiły Dziewczynkę. Jednak zaczytana, nie bardzo mogła się zorientować o co chodzi.
- Co? Wstyd ci teraz? – szepnęła jej do ucha Wyobraźnia przyoblekając swoje pyszczydło w jeden z najbardziej złośliwych uśmieszków.
- Dlaczego? – dalej nie rozumiała Dziewczynka
- No, może dlatego....


Jeszcze tego samego wieczoru powstało takie coś...








A Wstyd? Poszedł precz.... razem ze starą zakładką ......






Ps. Ububiona ksiazka Dzieczynki na "reset myślowy"



czwartek, 26 maja 2011

Kawa w ogrodzie


- Kawy – jęknęła Dziewczynka
- Kawy - zawtórowała jej Wyobraźnia
- Kawy?? – zdziwiła się Dziewczynka
- Tak kawy – odpowiedziała rozmarzona Wyobraźnia – na dużej tacy, w pięknej filiżance i na jeszcze ładniejszych podkładkach.
- Zwariowałaś?
- Nie po prostu wierzę e Ciebie....
Tak, Wyobraźnia wie jak podejść Dziewczynkę i zmusić ją do działania.








niedziela, 15 maja 2011

Majówka i wspomnienia




- O jak dobrze – pomyślała rozmarzona Dziewczynka będąca gdzieś na granicy snu i jawy – Tyle wolnego, jeszcze tylko trzy godziny pociągiem i będziemy na miejscu. Ale super!!!
I Dziewczynka obudziła się już na tyle aby w miarę przytomnie spojrzeć na zegarek

- O K..... - wszasnęła mało parlamentarnie wyskakując spod kołdry jak oparzona.
Znacie te sceny z początku filmu pt. „Nigdy w życiu”. No to tam był spokój i luz. To co się rozegrało w domu Dziewczynki przypominało dantejskie piekło, albo jeszcze coś o wiele gorszego. Jednak udało się. Dziewczynka, jej plecak i cała reszta towarzystwa równo z przyjazdem pociągu znajdowali się na odpowiednim dworcu i odpowiednim peronie. Nawet oddechy udało im się jako tako uspokoić. Zostało jeszcze wsiąść do pociągu (i to wcale nie byle jakiego J). A to nie było wcale łatwe. Dziewczynka przypomniała sobie swoje studenckie lata. Wskakiwanie do pociągów w biegu, włażenie przez okno, podróże na korytarzu, w toalecie, stojąc na jednej nodze bo taki był ścisk. TO wszystko wróciło. Ale i tu Dziewczynka miała szczęście. Udało jej się wsiąść i nawet siedzieć półdupkiem na plecaku w przeciwieństwie do reszty towarzyszy „niedoli” stojących dzielnie na własnych nogach do samiuśkiego Krakowa.
A na miejscu pozostało się tylko napawać atmosfera tego magicznego miejsca.

Oto Kraków widziany oczami Dziewczynki.

Aby była pewność, że to 100% Krakowa:

Zdobywca Wawelu:

Pewność, ze to Kraków maleje z kazdym zdjęciem:






Było fajnieale niestety czas juz wracać


A teraz zagadka

Dziewczynka pojechała tam latem:
przezyła wiosnę i jesień a wracała zimą.



A była tam tylko cztery dni. Jak to mozliwe??


A ponizej swoje trzy grosze wtrąciła Wyobraźnia. Inspiracje ludowe, co prawda bardziej łowickie niz krakowskie ale na ludowo hej!!!!